Budżet domowy Finanse

Jak sobie radzić bez budżetu domowego? Zarządzanie pieniędzmi dla leniwych

Nie da się zarządzać budżetem domowym bez spisywania kosztów i sprawdzania, na co wydajemy pieniądze. To prawda i nie sposób się z nią kłócić. Tylko że, nie każdy z nas jest stworzony do sprawnego zarządzania, a każdy musi sobie radzić. Poznaj skróconą metodę, na to, by rozpoznać, w jakim kierunku zmierzają twoje pieniądze.


Czy każdy musi prowadzić budżet domowy?


Absolutnie nie, jak w przypadku każdej zasady, także od tej istnieją pewne wyjątki. Zastanów się, czy przypadkiem takim nie jesteś. Jeśli tylko zarabiasz zdecydowanie więcej, niż wydajesz i odkładasz systematycznie wszystko to, co ci zostaje, nie musisz mieć budżetu. Niepotrzebny ci także wtedy, jeśli systematycznie oszczędzasz i regularnie inwestujesz: masz poduszkę bezpieczeństwa, rozsądnie lokujesz nadwyżki i masz pełną świadomość panowania nad finansami. Tylko, jeśli tak, jest to naprawdę jesteś w bardzo, ale to bardzo nielicznej grupie Polaków, którzy świetnie sobie radzą z pieniędzmi.


Nie jest aż tak różowo


Być może nie jest aż tak pięknie i wcale nie masz wrażenia panowania nad budżetem, tylko po prostu wypełnienie trzech prostych rubryk w miesiąc cię przerasta, a obliczenie kosztów stałych to dla ciebie kolosalny wysiłek. Może tak być, bo w końcu nie każdy z nas musi sobie radzić z liczeniem. Natomiast każdy musi mieć fundusz awaryjny, poduszkę bezpieczeństwa i kwotę pieniędzy przeznaczoną na życie na emeryturze. Jak pogodzić brak budżetu z gromadzeniem oszczędności?


Zacznij od potrzeb elementarnych


To proste, podziel swoje pieniądze i zarządzaj określonymi kwotami, przeznaczając je na ściśle zdefiniowane cele. Pierwsza pozycja to zapewnienie sobie miejsca do mieszkania, a więc także spłaty rat, dostawy mediów czy usług, jedzenie, chemia czy kosmetyki. Ustal, że na te cele przeznaczasz nie więcej niż 60% swojego wynagrodzenia. Nie zapominaj, że mają tu także się zmieścić kwoty przeznaczone na twoje zobowiązania, a więc na przykład na utrzymanie dzieci. Kolejne 10% swojego wynagrodzenia musisz co miesiąc odłożyć, aby pokryć koszty wydatków nieregularnych. To takie wydatki, które zdarzają się raz na jakiś czas, ale za to sporo kosztują: ubezpieczenie samochodu, organizacja imprezy rodzinnej albo udział w takowej, zamiana samochodu czy remont mieszkania.


Zostało mi 30% dochodów


Tak, dokładnie. Na razie rozdysponowałeś dopiero cześć swoich pieniędzy, dlatego pomyśl o swojej przyszłości. Podstawa to emerytura i naprawdę pora oprzytomnieć i zdać sobie sprawę, ze jeśli nie odłożymy przynajmniej 10% naszych dochodów na starość, po prostu nie będziemy mieli z czego żyć. Tu jeszcze pozostaje otwarte pytanie, w jakim wieku „oprzytomnieliśmy” finansowo, bo im później tym procentowy udział powinien być wyższy. Być może kosztem kolejnej pozycji, bo 10% powinniśmy wydawać na spłatę długów, także tych hipotecznych, budowę poduszki finansowej, czy zakup nowego samochodu. To takie inwestycje w oddalonym terminie, więc wiele zależy od etapu życia, na jakim jesteśmy. Jeśli udało nam się już wybudować wymarzony dom i go spłacić, mamy poduszkę bezpieczeństwa, to przesuńmy te wydatki na cele emerytalne. Nie zapominajmy o ostatnich 10%, które warto przeznaczyć, na korzystanie z życia, a więc rozrywkę i przyjemności. W końcu trzeba mieć coś z życia i umieć czerpać z niego radość.


Jak to zrobić?


Jasne, nie będziesz obliczać wszystkiego w każdym miesiącu, dlatego jeśli naprawdę i uparcie nie chcesz prowadzić budżetu, postaw na automatyzację. Wystarczy, że przy swoim rachunku osobistym założysz kolejne konto oszczędnościowe i ustalisz cele, a potem pozostaje ci tylko pilnowanie czy system się sprawdza. Każdego dnia, w którym otrzymujesz przelew wynagrodzenia, dzielisz je na odpowiednie konta. Trzy czwarte zostaje na rachunku bieżącym z wydzielonym, dziesięciu procentowym udziałem, a pozostałe pieniądze trafiają na konto oszczędnościowe, cele długoterminowe i rozrywkę, i przyjemności. Proste, prawda?

Similar Posts